Wymagasz dobrego prawa? to je poznawaj

Na samym wstępie muszę powiedzieć, żeby nie było żadnych wątpliwości, zaistniała sytuacja w kraju, czyli Nasz problem z prawem jak i całokształtem afer związanych z poszukiwaczami leży właśnie po naszej stronie, stronie poszukiwaczy. Tak właśnie to MY poszukiwacze poprzez nieznajomość prawa którego jesteśmy użytkownikami nie zmuszaliśmy urzędników do jego przestrzegania, nie zgłaszaliśmy zgodnie z prawem znalezisk, nawet nie próbowaliśmy.Te i wiele innych naszych ruchów skutkowały wymuszaniem przez urzędników, czy czasem zwykłym strachem formy zgłaszania odkryć: a to na wędkarza szukającego robaków, a to na rolnika kopcującego ziemniaki, czy tez na grzybiarza, a nawet sportowca. A można było pokazać jak wiele dzięki pasji i znajomości istniejącego prawa możemy zrobić dobrego.

Dodatkowo nasze szeroko pojęte wygodnictwo, doprowadziło do sytuacji gdzie w jednych województwach zrzeszone grupy poszukiwaczy przynosiły i przynoszą znaleziska konserwatorowi by ten je „posortował” i co archeologiczne zabrał dla Państwa a co mniej ważne oddał poszukiwaczowi na własność. 

Gdy w tym samym momencie w innych województwach za wyciągnięcie z ziemi właśnie takiego mniej ważnego znaleziska, ba, nawet śmiecia, jedynie co się otrzymuje od państwa to wyrok i napiętnowanie w mediach, oraz wydane kilku tysięcy złoty na adwokata. Pomijając że prowadzone przez Nas dyskusje na stopie poszukiwacz-archeolog- urzędnik z każdej tej strony najczęściej mijały się z faktycznym stanem prawnym, jeno tylko z własnych przemyśleń wynikały. Oczywiście prawo w kraju jest jednym wielkim Bublem, którego nie znają a tym bardziej nie rozumieją: archeolodzy, urzędnicy no i My- poszukiwacze, co nie znaczy że My jako jego użytkownicy nie mamy go poznawać i próbować stosować by przekonać się właśnie o jego katastrofalnych skutkach, by finalnie próbować zbudować normalny model prawa, na wypracowanych wspólnie zasadach. Jestem świadom że słowa te mogą wielu zaboleć, niestety taki właśnie jest obecny stan jak i obraz poszukiwaczy w kraju.

 

Zmieńmy razem chore definicje zabytku i zabytku archeologicznego

 

Tylko razem jesteśmy w stanie doprowadzić do zmian szkodliwych dla wszystkich definicji: definicji zabytku i zabytku archeologicznego. By stworzyć fundament do budowy normalnego prawa. Prawa, w którym zabytkiem będzie to, co nim faktycznie jest i czego zachowanie leży interesie społecznym, a nie to, co akurat będzie pasowało jakiemuś urzędnikowi, archeologowi czy biegłemu, by po 5 minutach nim już nie było bo inwestycja ważniejsza, czy po prostu dla zasady. By tym samym zakończyć wielką łapankę wśród pasjonatów, finalnie karanych za łuski, gwoździe lub monety z PRLu, co jest określane jako niszczenie „cennego dziedzictwa narodowego”. Takie absurdalne działania sprawiają, że coraz więcej prawdziwych pasjonatów odwraca się od nauki i trzyma się z dala od archeologów. W końcu należy pokazać czego szukają poszukiwacze, pokazać że rzeczy leżące w kręgu zainteresowań części poszukiwaczy z archeologią, a tym bardziej „kontekstem” nie mają nic wspólnego i tylko dzięki tym ludziom, wszyscy możemy je podziwiać w różnych miejscach. Czas dla zrozumienia kim  są i co tak na prawdę robią ludzie nazywający siebie „Poszukiwaczami Skarbów”, no i najważniejsze czym są w końcu te „Skarby” dla różnych poszukiwaczy.

topory na palcu czarne

 

 

Podam tu przykład, jest to jeden z wielu absurdów dnia codziennego z którymi muszą walczyć poszukiwacze, aby daleko nie sięgać podam sytuację z własnego podwórka by to o czym piszę było szybko zrozumiałe. Aby poszukać fragmentu przedwojennej szyny, służącej jako prowizoryczny potykacz wkopany przy Polskim schronie z września 1939, będącego częścią wielkiego kompleksu Śląskich umocnień muszę uzyskać zgodę konserwatora zabytków ( nie wiedzę w tym nic złego), z kolei wyburzenie tego schronu dla dewelopera nie było żadnym problemem i nie zakończyło się konsekwencjami  prawnymi, ponieważ jak stwierdził konserwator schron nie był nigdzie wpisany  jako zabytek, Absurd polega na tym tym, że  ja nadal potrzebuję zgody konserwatora na poszukiwanie tej szyny-potykacza i to w gruzie po zburzonym już schronie z 1939.( No i co z tym wspólnego mają archeolodzy ? a jak mają to gdzie byli ?)

 

Najwyższy czas to zmienić.

Bo jak tak dalej będzie, to zamiast wyjść z wykrywaczem na pole, wyjdziemy z nim na ulice.

Co zatem każdy z nas może zrobić ?…

Temat w budowie….

Walka o pozwolenia z WKZ-tami cała prawda!!, oraz jaki jest tego „PRAWDZIWY” finał.

zabytek tabliczka

Aktualnie oczekuję na uzasadnienie wyroku

Na ten czas tylko tyle…..

Ostatnio pojawiła się w mediach informacja o moim wyroku w NSA w sprawie uzyskiwania pozwoleń na poszukiwania zabytków przy użyciu wykrywaczy metali itd.  Odniosę się tutaj w wielkim skrócie do całej tej sprawy, choć jeszcze muszę poczekać na oficjale uzasadnienie wyroku, to na obecną chwilę mogę napisać tak:

Continue reading

Otagowany